> To co robię i co lubię

piątek, 22 marca 2013

Wazonik z papierowych rurek

Kochane moje.Czytałam Wasze komentarze i faktycznie wiele z Was ma rację,że to ta pogoda pierońska tak destrukcyjnie działa na wszystkich.Tutaj wprawdzie śniegu nie ma,ale wieje potwornie,leje obrzydliwie i nic ,tylko siedzieć pod kocem z czymś ciepłym do picia.Ale ja nie umiem;)
Dzisiaj właściwie nie miałam zamiaru pisać posta,ale wczoraj moja droga koleżanka Emka pokazała zrobioną z papierowych rurek misę.Piękna jest zerknijcie;)
                                 MISA
Przypomniało mi się,że ja mam do kompletu wazonik zrobiony bardzo dawno temu,według kursiku który jest
                                                                tutaj
Leżał sobie w kanciapce, na czarno pomalowany i służył jako pojemnik na krótkie rurki
Tak mi się spodobała ta emkowa misa,że jak tylko wstałam,to zaczęłam ją ,,ozdabiać''
Owinęłam sznurkiem ,owinęłam szydełkową koronką i znów pomalowałam na czarno.Potem to już zrobiłam taki miszung kolorystyczny że sama nie wiedziałam co z tego wyjdzie.
Wyszło i podoba mi się;)Dodałam do tego gliniane coś,co miało być następnym wisiorkiem,ale jak schło,to się wygięło.

Stwierdziłam jedną rzecz,że muszę robić rzeczy,które mnie odpowiadają najbardziej i muszą być w moim stylu,wtedy nie ma obawy,że nie będę zadowolona z efektów.
Kolory oczywiście nie wyszły na zdjęciu a szkoda:(




Jak podoba mi się to co zrobiłam,to znaczy że wszystko wraca do normy;)
Pozdrawiam najcieplej 
BYLE DO WIOSNY!!


czwartek, 21 marca 2013

Brak weny ,wszystkiego po trochu i wszystko byle jakie;(

Bardzo zachęcający tytuł posta haha,nie wiem czy w ogóle ktoś wejdzie i przeczyta;)
No nie mam weny,nic mi się nie udaje,a ręce świerzbią i robić się chce.Wypaliłam się chyba.
Może czas pouczyć się czegoś innego?
Koszyk miał wylądować w koszu już po wykonaniu połowy zadania.No tak mi się nie podobał,że masakra.Przecierałam na zielono,znów malowałam na biało,rurki mi się załamywały ,wzięłam się za splot diamentowy z parzystą liczbą rurek,ach szkoda gadać;(Nie wyrzuciłam,bo mi było szkoda rurek,,a przyda się do schowania kordonków i pójdzie na dno szafy.
Miał być półokrągły na górze,żeby wyglądał jak skrzynka,a zapomniałam i zrobiłam spadzisty.I jak się nie wkurzać.

Naszyjnik z gliny
To jest rzecz,którą robiłam pierwszy raz,ale nawet mi się podoba.
Nie zaprojektowałam go wcześniej ,przyklejałam wszystko na żywioł
Podobają mi się kolorki,których niestety na zdjęciu nie widać;(
Do malowania użyłam moich bezużytecznych bardzo perłowych cieni z paletki .O dziwo nie ścierają się i nie osypują(użyłam kropelki wody)
Fiolet,morski,mocny zielony i perłowy 

A teraz filcowana miseczka
Wczoraj pół godziny mydliłam ,masowałam,masowałam mydliłam i co?
Nie sfilcowało się jak należy,ale przecież jestem laik nad laikami,więc sobie wybaczam;)
Ma pokrywkę  z krzywego kwiatka,ale ja się cieszę,że jest;)
Wystają kłaki ,ale przez to wygląda jak moherowa;)
Rozpisałam się dzisiaj bardzo,ale właściwie to nie szkodzi,bo kto lubi czytać,temu przeszkadzać nie będzie,a jak ktoś nie lubi to tylko poogląda;)
Dziękuję ,że jesteście i piszecie te wszystkie miłe słowa;)
Pozdrawiam w drugim dniu wiosny;)))



poniedziałek, 18 marca 2013

Prostokątny kosz z papierowej wikliny i...:))

Dzień dobry;)
Moje druty rdzewiały w szufladzie,aż żal mi się ich zrobiło.Jakiś stary grubaśny sweter ,który zrobiłam  lata temu,kiedy to jeszcze nie byłam przyzwyczajona do chłodów w Irlandii,leżał sobie teraz zapomniany na dnie szafy.Ze swetrzyska zrobiła się kamizelka a rękawy stały się wyściółką do koszyka.
Koszyk wyszedł mi w miarę prosto,to znaczy jest najbardziej kanciasty ze wszystkich moich koszyków.Nie perfekcyjny,ale jest nieźle.
Trochę zmaściłam samo dno wyściółki.Chciałam zrobić ażurek,żeby fajnie prześwitywało brązowe dno,a zrobiłam jakiś rządek dziurek,który teraz bardzo mnie wkurza.Nie mam teraz siły tego spruć.Szwy  się podnoszą i nie znajdują się tam gdzie być powinny,ale sam koszyk chyba mi się podoba



A to zdjęcie zawiera lokowanie produktu;)
Nieśmiało, w kąciku ,umieściłam mój pierwszy filcowany produkt,którego ja dumnie nazywam kwiatkiem;))


A tutaj to, co zostało ze swetra;)


Wszystkim odwiedzającym życzę słońca,ciepła i wiosny;)
Sobie też,bo zimno nie odpuszcza:(


sobota, 16 marca 2013

Koszyk z papierowej wikliny i prezenty od Danusi:))

Witam wszystkich ,którzy tutaj do mnie zagladają i witam nowych obserwatorów;)
Coś nie mam ostatnio serca do komputera i to  jest chyba dobry znak,bo mijają mi objawy uzależnienia;)Wpadam oczywiście poogladać co słychać i widać u moich koleżanek,ale nie przesiaduję zbyt długo;)
Do roboty też nie mam szczególnej weny i ciut się męczę.Przy wieczku męczyłam się nawet więcej nić ciut i już miałam ciepnąć nim o ścianę,ale znalazłam inne rozwiązanie,wełenkowe.Wieczko miało być ażurowe ,w całości wykonane z papieru,ale rurki mi się nie układały,zaginały i byłam zła.Kiedyś do niego wrócę;)
Są dwie wersje wieczka,dla lubiących minimalizm i dla tych,którzy wolą bardziej ozdobne formy.Kwiatek jest odpinany.
Nie umiałam pokazać rzeczywistego koloru.Kawa z mlekiem przecierana bielą.
Wełenka od spodu usztywniona,od zewnętrzej strony milusia i puchata.




Jak zwykle nawaliłam tyle zdjęć;((Sorki
A teraz bardzo miła dla mnie sprawa;)
Danusia z bloga
zrobiła mi wielką niespodziankę ;)
To wzruszające jeśli człowiek bezinteresownie robi coś dla drugiego człowieka.
Danusia jest taką właśnie bezinteresowną i cudownie ciepłą osobą.
Sporo ze sobą rozmawiamy i co rusz odkrywamy,że bardzo wiele  nas łączy.
Ale do rzeczy.Dostałam paczkę od Danusi,bez żadnej okazji,piękne prawda?
To duża paczka z mnóstwem cudeniek,ale pokażę Wam tylko część.
Pierwszy raz na żywo zobaczyłam kwiaty z krepiny i zauroczyły mnie.
Teraz już wiem,że żadne zdjęcie nie odda w całości walorów rzeczy,które robimy;)
Jako pierwszy pokażę Wam śliczny stroiczek

A tutaj niewielka część tego,co dostałam;)
Zakochałam się w tej serwetce z kurpiowskimi wzorami,dlatego ją tak wyeksponowałam.Może czas coś ,,przydekuparzyć'':))

Jeszcze raz dzięki wielkie kochana :))
I to by było na tyle;)
Dziękuję Wam za cierpliwość ,którą niewątpliwie macie,jeśli czytacie moje długaśne posty;)Dzięki za masę ciepłych słów;)
Pozdrawiam 








środa, 13 marca 2013

Półokrągły koszyk z papierowej wikliny z wplecionym sznurkiem i wyróżnienie od Małgosi

Witam wszystkich słonecznie;)
Długaśny ten mój dzisiejszy tytuł,ale u mnie już tak jest,dużo słów;)
Nie lubię nudy,wiec poszukuję coraz to nowych rozwiązań(jak to dumnie zabrzmiało haha)Mimo,że najbardziej podobał mi sie szary ,koronkowy koszyczek,to nie chciałam zrobić następnego,żeby nie zanudzić siebie i Was.
Byłam w sklepie z zamiarem zakupu farb do malowania rurek i  sizalowego sznurka,bo bardzo lubię sizalowe sznurki.Chciałam kupić zwykły ,w naturalnym kolorze,a kupiłam zielony.Dlaczego?Bo odkryłam swoje skąpstwo.Zielony 3.50,a naturalny 9 euro:)Dlatego koszyczek nie jest w takich kolorach jakbym chciała:(Jak dorobię się na rękodziele hahaha,kupię sobie dwa naturalne sizalowe sznurki;)
A oto mój koszyk.. Koralik miał być elementem zamykania,ale stwierdziłam,że łatwiej jest po prostu podnosić wieczko i dlatego nie dorobiłam pętelki




A teraz czas na pochwalenie się;)
Dostałam kolejne wyróżnienie od Małgosi Chrobak
z bloga
Większość z Was zapewne jest u niej częstym gościem,ale jeśli ktoś tam nie trafił,to zachęcam do odwiedzin;)



Jest to wyróżnienie za blogową przyjaźń,czyli bardzo miłe;)
Z Małgosią od początku blogowania miałyśmy bardzo dobry kontakt i tak jest do tej pory;)Dzięki Małgosiu;)

Dziękuję Wam za to,że zaglądacie,obserwujecie i piszecie;)
Pozdrówka:)

poniedziałek, 11 marca 2013

Kwadratowy koszyk z papierowej wikliny w dżinsowym ubranku

Dzień dobry;)
Chciałam Wam podziękować za tak liczne i przemiłe komentarze pod ostatnim postem.
Po ostatnim koszyczku,który nawet mnie się bardzo podobał miałam trudne zadanie zrobienia czegoś równie zadowalającego .Nie udało się ,a ten koszyk jest efektem mojego wkurzenia.
Chciałam zrobić biały w połączeniu z czarną koronką.Wyplatanie białego koszyka jest dla mnie koszmarem i  chyba już nie będę więcej ich robić.Mordowałam się nad wieczkiem,które najzwyczajniej w świecie spaprałam,mordowałam się z koronką,bo nie wiedziałam czy czarna,czy biała,czy może beżowa,czy może kwiatek.Ech moje nerwy nie wytrzymały,nic mi nie pasowało,więc biegiem poleciałam po moją starą dżinsową spódniczkę,w którą obecnie zmieści mi się jedna noga i o to jest koszyk;)
Tak mi się śpieszyło,że nie czekałam nawet aż dobrze powysycha klej i zrobiłam zdjęcia:)Teraz muszę podociskać pasek,żeby ładnie przylegał do wieczka.I pomyśleć,że ja miałam w pasie tyle ile ten koszyk....Piękne chwile sprzed roku:)
Są dwie wersje ,z kieszonką i bez.Nie wiem która lepsza.
Chwytaczka jeszcze nie przykleiłam,więc nie ma go na każdym zdjęciu






Biegnę,lecę do lekarza,niech mi zmniejszy dawkę leku,bo tak sobie wmawiam,że od niego mi boczki rosną;)
Pozdrowionka ;)











sobota, 9 marca 2013

Koszyk z szydełkową koronką

Dzień dobry;)
Mam młyn w głowie i nie wiem co mam robić,czy szydełkować bo znów bardzo lubię,czy wyplatać,bo nie przestałam lubić ,czy skręcać papierowe paski,bo pomysły już są.
Postanowiłam upiec dwie pieczenie przy jednym ogniu i wypleść koszyczek z szydełkowymi wstawkami.
Jak pokazałam go mojemu mężowi,to pierwszy raz nie pochwalił, tylko   pokręcił nosem twierdząc,że taki ...wiejski.Ucieszyłam się;)Bo taki miał być;))
Kwiatek jest mocno usztywniony,więc pełni rolę uchwytu .Trochę mi się chce śmiać z tego czubeczka;)Następnym razem zrobię inny ;)




Dziękuje za odwiedziny i za miłe komentarze;)
Miłego weekendu wszystkim życzę;)
Ale dzisiaj się sprężyłam:)))