Mam wrażenie,że minęło kupę czasu od mojego ostatniego posta.Pewnie dlatego,że ogólnie mało zaglądałam do komputera i na blogi.
Najpierw dopadł mnie wirus żołądkowy.Kiedy poczułam się lepiej, musiałam zabrać się za sprzątanie chałupy,ponieważ nikt w domu nie robi tego lepiej niż ja i każdy czeka aż ozdrowieje;)
Się cholerka przeliczyli,bo jak tylko zeszłam na dół i poczułam tony kurzu na meblach, to kichnęłam tak mocno,że strzeliło mi w kręgosłupie.
Zawrzeszczałam na całe gardło i o dziwo mąż przybiegł mi na ratunek i wtaszczył z powrotem na wyrko.
Dobrze,że zgubiłam parę kilo,bo by mnie tam pewnie w tym kurzu zostawił;)
Tak oto jestem z lekka nieruchawa i nie mam na nic ochoty,a tutaj wyzwanie u Danusi i trzeba robić świecznik.
Miałam tysiąc pomysłów,a skończyło się na takim prostym świeczniko-pudełku,którego praktycznie jedynym ozdobnikiem są stumpworkowe kwiaty.Miało być coś na zasadzie moich quillingowych świeczników,ale pomyślałam,że dorobię pojemnik i będzie bardziej funkcjonalnie.
Najpierw zrobiłam go w szarościach,ale mi coś nie pasowało.Nie pasowały mi stumporkowe róże,które podczas ciągłych przymiarek normalnie się zdeformowały.
Robiłam wszystko od nowa.
I jest.
Nawet nie wiem,czy mi go Danusia do konkursu dopuści;)
Wyzwanie siódemkowe -świecznik
Oczywiście moje haftowane kwiaty pozostawiają wiele do życzenia,ale to dopiero 3 praca w tej technice.
Teraz zmykam rozprostować gnaty i zanurzyć się w lekturze;)
Odkryłam cud pod tutułem Kindle i w każdej wolnej chwili czytam.
W Irlandii dostępność polskich książek jest mierna,więc czytnik ebooków to skarb;)
Ściskam wszystkich mocno;))


