Anielsko mi....nie jest
Witam kochani. Tego postu właściwie miało nie być,ale siadłam jeszcze z rana do kompa i mnie naszło,żeby coś naskrobać. Właśnie się pakuje i lecę do Polski pozałatwiać wszystkie sprawy.Nie będę tam miała dostępu do neta,więc wpadłam powiedzieć Wam,, do widzenia za kilkanaście dni'';) Ta cała podróż nie jest dla mnie miła i bardzo się denerwuję,bo ostatnimi czasy najlepiej czuje się w domu. Strasznie mi się życie zagmatwało i nie wiem jak z tego wyjść i nie zwariować. Są dni kiedy dostaję kopa i ten kop wywala mnie w górę,a są też takie,kiedy przytłacza mnie do ziemi i odbiera chęci na następny oddech. Bogu dziękuję za ludzi którzy są ze mną ,między innymi za Was. Ktoś z boku,kto nie istnieje w tym blogowym świecie może powiedzieć,, to takie nic,takie pisanie do kogoś,kogo się właściwie nie zna,klawiatura przyjmie wszystko'' ale chcę żebyście wiedzieli,że każde skierowane do mnie słowo łagodzi jak balsam. Fajnie ,że Was mam i mam nadzieję,że wybaczyc...