Naszyjniki z miedzi z granatem i jesienne rozważania
Dzień dobry.
Bałam się trochę tej jesieni, bo właściwie zawsze się jej boję. Nie lubię, jest depresyjna i smutna. Niestety zimy nie lubię jeszcze bardziej, bo jestem już zmęczona ciemnością i szarością wokół.
Niby ma się więcej czasu na robotę, ale wtedy to zaczyna być już nurzące. O matko, wyszła ze mnie okrutna maruda ;)))
Trzy miesiące temu bałam się tej jesieni jeszcze bardziej, bo wtedy to trzeci raz w moim życiu, a to wcale (zważywszy na mój wiek ) nie jest dużo, zostałam singielką. Pewnie, że płakałam tydzień, ale potem dostałam olśnienia, że wreszcie pozbyłam się kuli u nogi i mogę robić rzeczy, które w tym związku nie były możliwe do zrobienia. I jest git. Jestem szczęśliwa i nie boję się wcale, a strach, który był zaraz po, zamienił się w spokój.
Jestem swoją panią i wiem, że świadomość czyjejś miłości nie jest najważniejsza. Najważniejsze jest życie, które można przeżyć tak jak się chce.
Teraz planuję wszystko sama i sama ustalam kiedy coś robię i jak i co. Pracę łączę z innymi zajęciami, wykorzystując pogodę, która mamy jeszcze za oknem.
Niemniej trzeba zasuwać bo święta za rogiem a to dobry czas ( mam nadzieję) na zarobek.
Ostatnio zrobiłam dwa naszyjniki. Nie przepadam za robieniem wisiorków, wolę bransoletki, ale robić trza.
Napiszcie mi proszę, czy jesteście jesieniary czy raczej team lato i wiosna:)
Pozdrowionka ❣️



Komentarze
Prześlij komentarz
Dziękuję za każde słowo,które tutaj zostawiacie;)