Posty

Duży prostokątny kosz z papierowej wikliny

Obraz
Dzień dobry. Dzisiaj chciałabym Wam  pokazać mój nowy kosz na bieliznę. Nie jest wielki,ale do mojej łazienki jest w sam raz,a i dla mnie samej wystarczy. Kosz nie jest wypleciony z białych rurek,bo właśnie brakło mi gazet i kręciłam z całości ,a nie tylko z brzegów.Uparłam się na biel,a moja biała farba jest obrzydliwa i źle się wyplata pomalowanymi nią rurkami. Troszkę pomaga dodanie do farby,która nie jest ani silikonowa ani akrylowa, kleju z mąki. Farba trochę mniej się  kruszy,choć rurki i tak nie są wystarczająco elastyczne i brzydko się załamują. Na to też znalazłam sposób,a mianowicie leciusieńko  spryskuję je wodą. Robiłam wszystko,żeby nie malować gotowego kosza,bo jak wiecie moje plecionki muszą mieć dziury i nie mogą być zapaćkane farbą. Kocham ostatnio róże i wykorzystuję je gdzie się da,więc i w tym koszu nie mogło ich zabraknąć. Wieczko jest więc z różyczkowego materiału. Jestem zadowolona,bo tak własnie go sobie wyobrażałam. Trudno jest wyplatać...

Przypomnienie moich wczesniejszych prac,czyli wracam do papierowej wikliny

Obraz
Witam kochani. Rzadko zdarza mi się pisać posty bez nowej pracy,ale stęskniłam się za Wami i postanowiłam coś tam naskrobać;) Jak widzicie czuje się już lepiej,bo pojawiają się nawet uśmieszki i uwierzcie,że nie tylko na blogu. Potrafię się już śmiać,choć płaczu też jest sporo,na szczęście  fizyczny ból już mniejszy. Jedno wiem,silna ze mnie baba i już. Zauważyłam,ze niektórzy z Was zdziwili się,że wyplatam z papierowej wikliny,więc postanowiłam pokazać w skrócie to co już powstało. Pomysł (genialny zresztą ) zapożyczyłam od Danutki ,która postanowiła podsumować swoje blogowanie i pokazuje kolaże z pracami,które dotychczas zrobiła. Właściwie jest też drugi powód,dla którego  powstał dzisiejszy post,a mianowicie Siódemkowe wyzwanie u Danutki , w którym ostatnim tematem był gazetnik. Nie wzięłam udziału w tym etapie,bo gazetniki robiłam już  wcześniej,a jeden z nich powstał  na początku mojego blogowania. Był to gazetnik z papierowej wikliny i wyglądał ...

Duży kosz z papierowej wikliny

Obraz
Dzień dobry kochani. Robię się monotematyczna,ale nie mogę nie zacząć od podziękowań za Wasze cudne komentarze. Chciałabym podziękować każdemu z osobna,ale nie wiem czy dam radę. Trudno mi było  uwierzyć w to,że  robótkowanie przyniesie mi ulgę,ale tak się chyba stało. Miałam dość spokojny tydzień,wpadłam w  rytm pracy,sprzątanie,dłubanie i głowa jakoś zaczęła inaczej funkcjonować. W dzień jest w miarę spokojnie,ale wieczory ...no cóż,nie będę pisać co się dzieje. Jak Wam wcześniej mówiłam nie mogłam się skupić na bardziej precyzyjnych pracach,więc postanowiłam powrócić do czegoś,co już wcześniej działało na mnie jak balsam. Przeprosiłam się z papierową wikliną mimo, że jakiś czas temu się z nią pożegnałam. Fakt jest też taki,że mój poprzedni kosz na papier i plastik  nie wytrzymał złego traktowania i rozpadł się. Możecie zobaczyć go tutaj KLIK . Przepis na malowanie rurek kawą tutaj  KLIK Ten kawowy jest chyba  ładniejszy,ale mnie już tak...

Świecący panel

Obraz
Dzień dobry kochani. Myślałam,że najgorsze chwile mam za sobą,ale niestety zaczął się koszmarny czas. Nie mam na nic siły,nie mogę się na niczym skupić.Próbuję coś robić,ale nic normalnego mi nie wychodzi. Kiedyś rękodzieło było moją odskocznią od problemów i codzienności,a teraz nie cieszy tak jak dawniej. Na siłę się za coś biorę,ale wszystko mnie nudzi i odkładam na bok. Przed tym wszystkim zaplanowaliśmy malowanie mieszkania,więc powoli dorabiałam nowe dodatki.  Chciałam zrobić panel świetlny,który pokazałam na blogu kursowym klik W salonie miałam jakieś brzydkie ikeowskie obrazy,które mnie okropnie wkurzały,więc przemalowałam jeden z nich tak,aby pasował do przyszłego koloru salonu. Kwiatki naszkicowane,tylko wycinać,no niestety... Nie chciałam go skończyć,bo po co,Mariusz go już nie zobaczy. W zeszłym tygodniu lekko się otrzepałam i postanowiłam go powycinać. Niestety nie wyszedł mi starannie,bo myślenie nie takie,skupienie nie takie,ręka nie taka. Ta łodyga na ...

Dziękuję

Właściwie to nie wiem co napisać,mam pustkę w głowie,nie bardzo potrafię zebrać myśli ani ułożyć w miarę sensownych zdań. Musiałam jednak się z Wami skontaktować i BARDZO,BARDZO PODZIĘKOWAĆ ZA KAŻDE SŁOWO OTUCHY. Kochane moje, nawet nie wiecie jak dużo mi dały Wasze wszystkie słowa. Komentarze były tak ciepłe,tak piękne,że czytając je wyłam jak dziecko. Niektóre bardzo osobiste i za te właśnie szczególnie dziękuję,bo pokazały mi,że gdzieś za tą czarna dziurą widać małe światełko. Pisały do mnie osoby,z którymi wcześniej  nie miałam kontaktu,podtrzymywały na duchu,pytały jak się czuje i oferowały swoja pomoc. W tę okropną niedzielę mój dom był pełen ludzi. Oni się nie bali,nie bali się mnie,mojej wariacji,mojego bólu ,byli i trzymali za rękę.Przynosili jedzenie,kosili trawę,siedzieli ze mną cały czas. To wszystko co się stało,przywróciło mi wiarę w ludzi i obiecałam sobie jedno,że nigdy nikogo nie będę oceniać. W zeszłym tygodniu czułam się na tyle dobrze,że  wyciągn...

umarłam w połowie

nie moge,nie zyje,nie mam tlenu,nie mam powietrza. Pamietam,ze czesto pisalam,pisalam jak bylo mi zle,do Niego. On zawsze byl twardy,zawsze stawial mnie do pionu,rozumial co robie,zgadzal sie na moją samotnie przy biurku.Podobalo mu sie to co robie,kochal mnie najbardziej na świecie,ale kochal tez to zasrane morze i to zasrane nurkowanie. Nie chial umrzec stary i schorowany,kiedyś powiedzial mojemu synowi,ze chce usnac w wodzie. I usnla i mnie zostawil.Czemu teraz???/Miał 45 lat i byl najwspanialszym czlowiekiem na swiecie.On jedyny potrafil mnie pocieszyc,a teraz co? Runelo mi cale życie. Nidgy sie nie zalilam,nigdy nie rozpisywalam sie o moich smutkach,ale teraz musialam. Wydawalo mi sie kiedys jak sie o tym dowiem to umre w sekundzie,ale tak sie nie stalo.Moze wiec jestem silna? Silna na tyle by zyc dalej i nie odbierac moim doroslym dzieciom drugiego rodzica. Ukojeniem sa dla mnie slowa moich dzieci,ktore kochaly ojca nad zycie. To ona zarazil ich swoja pasja. Jeden juz ...

Pudełko-organizer z haftowanymi różami

Obraz
Witam kochani;) Powiem Wam szczerze,że czuję potworne zmęczenie . Nie mam ochoty na robótki,na blogowanie,nawet nie chce mi się otworzyć laptopa. Może to ciepło sprawia,że bardziej mnie ciągnie do ruchu na powietrzu,niż do siedzenia przy biurku i dłubania. Najprawdopodobniej  zrobię sobie urlop do końca czerwca,bo nie wydalam. Także nie martwcie się jak nie zobaczycie u siebie mojego komentarza,wrócę jak tylko odpocznę;) A teraz do rzeczy. Zamorduję Danusię za jej wyzwaniowe tematy;) Na początku ucieszyłam się ,że wymyśliła organizer. Wprawdzie zrobiłam ich ostatnio sporo,ale miałam jeszcze jeden pomysł. Poprzednie organizery możecie zobaczyć tutaj organizer na mulinę   na długopisy    na nici    na kartki . W trakcie robienia,1000 razy zmieniałam koncepcję haftu. Miał  być stumpwork i był,ale coś mi się nie podobało więc zrobiłam  takie przestrzenne różyczki,bo wyglądają delikatniej. Miał być hardanger,ale po wypraniu stwierdziła...